MENU
Jesteś tutaj: Aktualności / Konflikt PiS z Komisją Europejską odbije się na samorządach? "Takie podejście obniża wiarygodność Polski"

Konflikt PiS z Komisją Europejską odbije się na samorządach? "Takie podejście obniża wiarygodność Polski"

Z marszałkiem województwa warmińsko-mazurskiego rozmawiamy o tym, jak ważne dla Warmii i Mazur są unijne dotacje. Samorządowiec komentuje również trudne relacje polskiego rządu z Komisją Europejską.
Z marszałkiem województwa warmińsko-mazurskiego spotkaliśmy się w podczas VI Europejskiego Kongresu Samorządów, który odbył się w Mikołajkach.

Gustaw Marek Brzezin, marszałek województwa warmińsko-mazurskiego: Zbliżamy się do końca obecnej perspektywy finansowej Unii Europejskiej. W województwie inwestowanych jest 1 mld 728 mln euro unijnych funduszy z samego tylko Regionalnego Programu Operacyjnego na lata 2014-2020. Środki te uzupełnia wkład własny instytucji realizujących projekty. Podpisano umowy już na niemal 91 proc. tych środków, to oznacza łączną kwotę ok. 7,3 mld zł wkładu UE. Ten wynik stawia województwo w środku stawki polskich regionów.

Jednak to nie miejsce w rankingach decyduje o sukcesie lub porażce w inwestowaniu unijnych funduszy, ale zmiany społeczno-gospodarcze, które one wywołują. Z raportu "Wpływ polityki spójności na rozwój społeczno-gospodarczy Polski i regionów w latach 2004-2019", opracowanego na zlecenie Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej, wynika, że województwo konsekwentnie nadrabia dystans do średniej unijnej. Obrazuje to wzrost PKB na mieszkańca.

Według wniosków raportu fundusze przyczyniają się u nas do znacznego ożywienia działalności inwestycyjnej przedsiębiorstw, wzrostu zatrudnienia osób w wieku 20-64 lata, tworzenia nowych miejsc pracy i spadku bezrobocia. Wpływ polityki spójności na te zmiany był zdecydowanie największy w naszym regionie w porównaniu do pozostałych województw.

Pokazuje to, jak ogromne znaczenie w rozwoju województwa miały w tym okresie fundusze oraz jak skutecznie zostały wykorzystane. Bez wątpienia przyczynił się do tego fakt, że w latach 2004-2019 udało się doprowadzić do sytuacji, gdy na jednego mieszkańca naszego województwa przypadła największa kwota funduszy unijnych w skali kraju.

Jak wygląda sytuacja dotacji w trwających obecnie programach?

To właśnie w formie dotacji realizowana jest przeważająca większość przedsięwzięć programu regionalnego. Co do zasady ich realizacja nie jest zagrożona, choć z uwagi na konsekwencje pandemii zdarzają się opóźnienia. Motorem napędowym gospodarki są przedsiębiorcy, dlatego z Regionalnego Programu Operacyjnego wsparcie otrzymało już ponad 4,8 tys. firm, w wyniku czego utworzono ponad 10 tys. miejsc pracy. Jednak nie tylko biznes korzysta z dotacji. Są to również samorządy lokalne, szkoły, szpitale, instytucje kultury czy organizacje pozarządowe.

Dzięki temu zbudowaliśmy i zmodernizowaliśmy 174 km dróg, uruchamiane dodatkowe e-usługi, z których skorzysta ponad 186 tys. osób, prowadzone są badania laboratoryjne, coraz więcej energii produkuje się z odnawialnych źródeł – województwo staje się krajowym liderem na tym polu. Z projektów wspierających kapitał ludzki skorzystało niemal 20 proc. mieszkańców, w tym osób z niepełnosprawnościami i bezrobotnych. Cześć pieniędzy skierowano na przeciwdziałanie skutkom pandemii. Samorząd województwa szybko uruchomił dodatkowe wsparcie dla szpitali i przedsiębiorców.

Czy jest obawa, że w przypadku przedłużających się sporów rządu z KE i TSUE i zapowiedziach m.in. polityków Solidarnej Polski, że Polska nie będzie wpłacać składek do unijnej kasy, mogą ucierpieć na tym inwestycje na Warmii i Mazurach?

Z punktu widzenia samorządu województwa najistotniejszy jest nowy program regionalny, który realizuje naszą strategię rozwoju społeczno-gospodarczego. Niestety kwestia poważnych rozbieżności w ocenie praworządności w Polsce pomiędzy rządem a Komisją Europejską może mieć wpływ na jego realizację. Ostatnie wypowiedzi przedstawicieli koalicji rządzącej, np. o ewentualnym wstrzymaniu płatności składki unijnej, nie łagodzą sytuacji, a wręcz ją zaogniają.

Takie podejście nie tylko obniża budowaną od lat wiarygodność Polski na forum UE, ale również zdaje się negować fakt, że obecność Polski w UE była, jest i będzie polskim interesem narodowym, nie tylko w aspekcie finansowym. Palącą kwestią jest uzgodnienie Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności. Brak akceptacji KE dla tego dokumentu w sytuacji, gdy większość państw członkowskich UE taką zgodę uzyskało, grozi znacznym opóźnieniem. Stawia też polską gospodarkę w trudniejszej sytuacji, ponieważ środki te to przede wszystkim narzędzie pilnej reakcji na skutki pandemii. Mają zwiększyć odporność gospodarki na kryzys.

Warmia i Mazury to region wymagający ciągłych inwestycji, które pomagają w zmniejszaniu różnic w jakości życia między tym regionem a bogatszymi województwami w Polsce. Problemy ze środkami mogą odbić się na jakości życia mieszkańców?

Jak wspomniałem, wpływ polityki spójności na wzrost gospodarczy i zmiany społeczne w regionie jest zdecydowanie największy wśród polskich województw. Jednocześnie w 2019 roku udział wydatków publicznych pochodzących ze źródeł polskich, np. jednostek samorządu terytorialnego czy budżetu państwa, w całości nakładów inwestycyjnych sektora publicznego w warmińsko-mazurskim wynosi zaledwie ponad 40 proc., co daje 16. miejsce w Polsce.

Oznacza to, że dla rozwoju województwa kluczowe znaczenie mają fundusze unijne. Nakłada się na to fakt, że sytuacja finansowa samorządów jest w ostatnich latach coraz trudniejsza. Wiąże się to m.in. z pogłębiającym się delegowaniem samorządom zadań publicznych przez administrację centralną bez zapewnienia stosownych środków finansowych na ich realizację. Dlatego oczywiście duże nadzieje wiążemy z funduszami europejskimi. Delikatnie mówiąc, niekomfortowa jest sytuacja, w której może nam grozić ich wstrzymanie.Szybkie rozwiązanie sporu leży w interesie wszystkich zainteresowanych rozwojem Polski. A dla województwa warmińsko-mazurskiego konsekwencją wstrzymania środków unijnych byłoby po prostu zahamowanie wzrostu gospodarczego, co pogłębi dysproporcje w poziomie jego rozwoju w stosunku do pozostałych regionów kraju i Europy.

Jakie kluczowe zdaniem samorządu miejsca wymagają szczególnie pomocy na Warmii i Mazurach?

Ściśle określamy je w strategii regionalnej. Od pierwszej edycji tego dokumentu, czyli od 2000 roku, samorząd województwa konsekwentnie dąży, aby polityka rozwoju regionu wywoływała określone zmiany w przestrzeni, dlatego też w dokumencie "Warmińsko-Mazurskie 2030. Strategia rozwoju społeczno-gospodarczego" wyróżniono tzw. Obszary Strategicznej Interwencji.

Są to obszary, które powinny uzyskać ukierunkowane wsparcie, aby cele polityki regionalnej zostały osiągnięte. Należą do nich m.in. gminy wokół Wielkich Jezior Mazurskich, miasta należące do sieci Cittaslow, obszary wokół Kanału Elbląskiego. Są to również miejscowości powiatów ełckiego, gołdapskiego i oleckiego (w tym tereny przygraniczne), miasta tracące funkcje społeczno-gospodarcze i zagrożone trwałą marginalizacją, które zostały wskazane jako obszar strategicznej interwencji z poziomu krajowego.

Większość z nich dotyka depopulacja, zmniejszenie liczby miejsc pracy, niewielki wzrost zamożności, a także najniższy wzrost liczby osób prowadzących działalność gospodarczą. Warto wspomnieć, że wsparcie kierowane jest również do miejskich obszarów funkcjonalnych miast Olsztyna, Elbląga i Ełku, a także terenów położonych przy drodze krajowej nr 7 i nr 16. Jednak w tym przypadku uzasadnieniem jest fakt, że są to główne motory napędowe rozwoju społeczno-gospodarczego województwa.

Czy problemy wywołane pandemią i zmianami dotyczącymi podatków wpłyną na możliwości samorządów w zapewnianiu wkładu własnego w projektach UE?

Skutki wynikające z wprowadzenia Polskiego Ładu, w tym zmian w podatkach, na chwilę obecną są trudne do przewidzenia. Istnieje obawa, że wielkości dochodów własnych z tytułu udziału województwa we wpływach z podatku dochodowego od osób fizycznych oraz osób prawnych na 2022 rok zostały przez ministerstwo określone na zbyt wysokim poziomie. Pandemia w istotny sposób wpłynęła na realizację zadań samorządu, niemniej jednak zarząd województwa w dotychczas realizowanych zadaniach zapewnił w 2022 roku pełne finansowanie wkładu własnego do projektów unijnych.

Jak wpłynęła pandemia na realizację trwających projektów na Warmii i Mazurach?

Naszą naczelną zasadą od początku pandemii było ratowanie projektów. "Spadło" z realizacji procentowo niewiele umów, ale ogromna większość beneficjentów wystąpiła o wydłużenie terminu ich realizacji o okres od 3 do 18 miesięcy, a więc z pełną odpowiedzialnością, że zdążą z rozliczeniami. Tłumaczyli to pandemią, chorobami w zespołach, koniecznością pracy zdalnej, izolacją, kwarantanną. Beneficjenci w pierwszej kolejności musieli zadbać o bezpieczeństwo swoje, pracowników i instytucji, zabezpieczyć środki przeciwdziałające rozprzestrzenianiu się pandemii.

Znacząco wydłużył się też łańcuch dostaw, lawinowo rosły ceny, niejednokrotnie nawet o 100 proc. W projektach infrastrukturalnych daliśmy beneficjentom oddech i liczymy, że zdążą z realizacją do końca programu. W projektach tzw. miękkich zauważyliśmy znaczące przyspieszenie rozwoju technologii i wykorzystania narzędzi cyfrowych w procesach edukacyjnych. Z drugiej strony jednak pogłębiło się wykluczenie cyfrowe niektórych grup społecznych i to z różnych powodów. To będzie kolejne wyzwanie na przyszłość.

Jaki z perspektywy ostatnich lat zrealizowany projekt można określić mianem sukcesu, a jaka realizacja nie spełniła pokładanych oczekiwań?

Z naszego punktu widzenia nie ma nietrafionych projektów, każde zrealizowane zadanie niesie za sobą korzyści. Od 2013 roku realizujemy inwestycje m.in. w ramach trzech inteligentnych specjalizacji: Ekonomia wody, Żywność wysokiej jakości oraz Drewno i meblarstwo. One są mocno zakorzenione w tradycji gospodarczej regionu i posiadają odpowiednią masę krytyczną przedsiębiorców, którzy z powodzeniem korzystają ze środków unijnych w ramach regionalnego programu operacyjnego przyczyniającego się do ich rozwoju. O ich powodzeniu może zaświadczyć stopień wykorzystania funduszy unijnych — podpisano 815 umów o wartości 1,88 mld zł.

Jeśli zaś pyta pan o projekt na miarę Portu Lotniczego Olsztyn-Mazury, to jest to z pewnością ogromne przedsięwzięcie na szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. Ten wielki projekt nosi skomplikowaną nazwę: "Budowa i przebudowa infrastruktury związanej z rozwojem funkcji gospodarczych na szlakach wodnych Wielkich Jezior Mazurskich wraz z budową śluzy Guzianka II i remontem śluzy Guzianka I". Jego wartość wynosi 400 mln zł, a dofinansowanie ze środków unijnych to 253 mln zł.

Modernizacja kanałów żeglugowych doczekała się realizacji dzięki wytrwałym negocjacjom zarządu województwa z Komisją Europejską i jesteśmy z tego naprawdę bardzo dumni. Projekt jest podzielony na IV etapy. I i II, za które były odpowiedzialne samorządy lokalne, zostały już zrealizowane, czego przykładami są choćby nowe spektakularne nabrzeże w Mikołajkach. Za dwa ostatnie etapy są odpowiedzialne Wody Polskie, jako przedstawiciel Skarbu Państwa. Śluza Guzianka II jest już otwarta, trwają ostatnie prace przy Guziance I, trwają też na pięciu z ośmiu objętych inwestycją kanałach. Od czasu powstania tego szlaku nie było na nim modernizacji na taką skalę.

Czy pana zdaniem rządowe wsparcie, z różnego tupu funduszy rządowych omija te samorządy, które nie są władzy przychylne? Jak to wygląda w przypadku województwa warmińsko-mazurskiego?

Niestety coraz częściej odnosimy wrażenie, które opiera się na dotychczasowych doświadczeniach z programów rządowych, że fundusze te rozdysponowywane są po tzw. uważaniu, czyli uznaniowo. Czy to według klucza przynależności partyjnej samorządowców zasiadających u steru swojej społeczności lokalnej, czy też wyłącznie dla przyciągania elektoratu. Bez względu na zasadność merytoryczną oraz według niejasnych kryteriów. To nie jest "trochę polityki" – to jest czysta polityka, w tym mało pozytywnym ujęciu. A przecież wszyscy stoimy przed poważnymi zadaniami – po prostu jest tyle do zrobienia, że nie powinno być miejsca na politykowanie.

Jakie są największe wyzwania dla regionu na najbliższe lata?

Na Warmii i Mazurach nie tracimy z oczu horyzontu, wciąż myślimy o rozwoju strategicznym i poszukujemy nowych kierunków działań, m.in. przekuwając unikatowe walory przyrodnicze w największe gospodarcze atuty. Trwa programowanie funduszy unijnych nowej perspektywy finansowej.

Od momentu pojawienia się pandemii Covid-19 priorytetowym zadaniem wszystkich instytucji zarządzających w Polsce było wdrożenie i sfinansowanie działań niwelujących jej skutki oraz wspierających walkę z nią. Spowodowało to szereg opóźnień w przygotowywaniu regulacji europejskich oraz krajowych ram dla przygotowania programów operacyjnych na lata 2021-2027.

W dobie zmian klimatu istotnym zadaniem jest dążenie do zrównoważonego rozwoju, w którym wzrost ekonomiczny nie będzie negatywnie oddziaływał na środowisko naturalne. Chcemy się rozwijać gospodarczo, ale w naszym regionie troska o środowisko naturalne zawsze była priorytetem. Staramy się zachować równowagę pomiędzy postępem przemysłowym a zachowaniem walorów przyrodniczych. Przygotowujemy się też do wdrażania czwartej inteligentnej specjalizacji regionu, którą określiliśmy jako "zdrowe życie".

Proszę nam przybliżyć ten kierunek rozwoju.

Jak już wspomniałem, w projektowaniu nowych inteligentnych specjalizacji kluczową rolę odgrywają społeczne i rynkowe zapotrzebowania oraz potencjał regionu. Ta kolejna wpisuje się w globalne trendy zainteresowania turystyką prozdrowotną, związane z szybkim tempem i aktywnym stylem życia, uwarunkowaniami demograficznymi, starzeniem się społeczeństwa. Bierzemy też pod uwagę rozwój nowoczesnych technologii prozdrowotnych. Nowa propozycja obejmuje przede wszystkim branże związane z medycyną, usługami medycznymi oraz jakością życia. Turystyka zdrowotna ma dodatkowo tę zaletę, że nie jest tak bardzo uzależniona od kaprysów pogody i sezonowości.

Zielony Ład nie będzie przeszkodą w dalszym rozwoju Warmii, Mazur i Powiśla?

Głównym celem Europejskiego Zielonego Ładu jest osiągnięcie do 2050 roku stanu, w którym dana gospodarka emituje tyle samo dwutlenku węgla oraz innych gazów cieplarnianych, ile jest w stanie samodzielnie pochłonąć. W województwie warmińsko-mazurskim od lat podejmowane są działania, które przyczyniają się do ochrony środowiska naturalnego, a także mają przygotować gospodarkę regionu do neutralności klimatycznej. Zasada "nie czynić znaczącej szkody", promowana obecnie przez Komisję Europejską, była dla nas zawsze oczywista.

Dlatego jesteśmy w dużo lepszej sytuacji niż wiele europejskich regionów, w których takie czynniki, jak działalność przemysłowa czy zmiany klimatu, wymagają bardzo pilnych działań zapobiegających ich negatywnym skutkom. Jednakże mamy świadomość, że środowisko, którym cieszymy się dziś, musimy pozostawić równie czyste i zadbane dla przyszłych pokoleń. W pierwszej pięćdziesiątce najbardziej zanieczyszczających miast w Europie znajduje się 18 miast polskich. Oznacza to, że problemy w kraju są znaczące. W warmińsko-mazurskim nie są one tak dotkliwe, jak w regionach uprzemysłowionych i ludnych czy w metropoliach.

To one oczywiście muszą zrobić najwięcej dla powstrzymania niekorzystnych zmian klimatycznych i ochrony środowiska. Wydawałoby się, że warmińsko-mazurskie nie ma wiele do zaoferowania nowej strategii rozwoju Europy, jaką jest Europejski Zielony Ład. A jednak my również mamy kawał pracy do wykonania. Przede wszystkim dlatego, że takie regiony jak warmińsko-mazurskie są i tym bardziej w przyszłości będą rezerwuarem zasobów naturalnych dla mieszkańców Polski. Jesteśmy swoistym spichlerzem dla Polski z zapasami wody, roślinnością i prawdopodobnie w przyszłości jeszcze ze znośną dla ludzi temperaturą. A to stawia przed nami specyficzne, inne od tych zanieczyszczających regionów, zadania w ramach Zielonego Ładu. Musimy przede wszystkim utrzymać te zasoby w dobrym stanie. I na te zadania potrzebujemy niemałego finansowania.

Źródło: www.money.pl